Giełda Samochodowa
 Powrót
Szukaj w publicystyce:    Zaawansowane 
Czytelnicy testują
Globalny sedan
Czytelnicy testują: relacja z jazd Volvo S40 2.4 Momentum w Białymstoku
Leszek Kadelskiautor: Leszek Kadelski
zdjęcia: Leszek Kadelski
Giełda Samochodowa, nr 93/2004 (952)
z dnia: 23 listopada 2004 roku
 
S40 ma podwozie samochodu kompaktowego - z zewnątrz niepozorne, wewnątrz (prawie) limuzyna
S40 ma podwozie samochodu kompaktowego - z zewnątrz niepozorne, wewnątrz (prawie) limuzyna
Design wnętrza zbierał same pochwały, ale z funkcjonalnością było troszkę gorzej
Design wnętrza zbierał same pochwały, ale z funkcjonalnością było troszkę gorzej
Zawieszona w powietrzu środkowa konsola robi wrażenie, ale po chwili zapomina się o niej.
Zawieszona w powietrzu środkowa konsola robi wrażenie, ale po chwili zapomina się o niej.

Dla niektórych Czytelników fakt, że ostatnia generacja najmniejszej limuzyny Volvo bazuje na kompaktowej płycie podłogowej. Forda Focusa II i Mazdy 3, może być zaskakujący.

Czasy, gdy inżynierowie Volvo działali samodzielnie, przeszły do historii - dziś są trybikami maszyny Forda, do którego należy ta marka. Jednak z punktu widzenia klienta wciąż jest to bardziej ciekawostka, niż informacja brana pod uwagę przy zakupie "prawdziwie szwedzkiego" samochodu. Poza rozstawem osi (2640 mm, czyli prawie identycznym jak w pięciodrzwiowej Hondzie Civic) właściwie nic nie sugeruje kompaktowych korzeni najmniejszego Volvo. Nasi Czytelnicy zgodnie przyznawali, że pojemność wnętrza przewyższała ich oczekiwania.

Paweł Misiejuk z Białegostoku wykorzystał S40 do wypadu do Białowieży, gdzie zawarł znajomość z patrolem straży granicznej. Pogranicznicy bardziej zainteresowali się samochodem niż przedstawionymi im dokumentami. Takiej przygody nie miał Dariusz Łosiewicz, który krążył między Białymstokiem a rodzinnymi Mońkami.

Samochodu użyczył Czytelnikom białostocki diler Volvo, Nord Auto, mieszczący się w al. Jana Pawła II.

Paweł Misiejuk, 31 lat, prawnik,ma trzyletnią Toyotę Avensis kombi:

Kosmiczne wnętrzeze Skandynawii

Z zewnątrz sprawia wrażenie mniejszego, niż jest w rzeczywistości - zupełnie jakby to był kompakt. Tymczasem wewnątrz jest całkiem sporo miejsca. Bagażnik jest dość duży, ale ciekawe, czy przez otwór dałoby się włożyć do środka rowerek dziecięcy - podejrzewam, że byłby z tym problem. Ciasno jest na tylnej kanapie - przewiezienie dziecka w foteliku to problem, bo oparcie przedniego fotela brudzi się od bucików.

Po kilku godzinach trudno ocenić funkcjonalność wnętrza, ale wydawała się niezła. Może tylko kieszenie drzwi są zbyt małe - na pewno nie zmieści się tam atlas drogowy, także na desce rozdzielczej nie ma półki.

Za to projekt wnętrza kosmiczny. Podoba mi się staranne wykończenie boczków drzwi materiałem, choć osobiście wolę raczej materiały skóropodobne. Środkowa konsola zwraca na siebie uwagę tylko za pierwszym razem, a później nawet się jej nie dostrzega. Przeraża za to liczba drobnych guziczków na niej. Wprawdzie są pod ręką, ale trudno szukać odpowiedniej funkcji w czasie jazdy, bo to za bardzo rozprasza. Ciasno upakowane guziki pokrywają też powierzchnię kluczyka, przez co przy jego przekręcaniu w stacyjce łatwo jakiś przypadkowo nacisnąć i coś włączyć.

Miałem okazję jechać zarówno z przodu, jak i z tyłu, bo przez część drogi prowadziła moja żona. W porównaniu z Avensisem, którym jeżdżę na co dzień, S40 jest dość twarde. Po godzinie jazdy po polskich drogach czułem się niewyraźnie. Toyota jest bardziej komfortowa, ale mniej pewna. Za to jak się usiądzie za kółkiem "esczterdziestki", zawieszenie staje się zaletą, bo daje poczucie większej kontroli nad autem. Bardzo fajnie wchodzą biegi, każde przełożenie ma swoje łatwo wyczuwalne "gniazdko". Pedał sprzęgła wciska się leciutko. Przyspieszenie przy takim silniku - wiadomo: ekstra. Bardzo dobrze idzie, zupełnie nie czuć jego masy. Czułe hamulce, trzeba nabrać wprawy. Niewielka tylna szyba przeszkadzała mi tylko na początku, za to boczne lusterka zapewniają wystarczającą widoczność.

Dariusz Łosiewicz, 30 lat, księgowy, jeździ pięcioletnim Daewoo Lanosem:

Znalazło się kilka niedoróbek

Największe wrażenie zrobiło na mnie zawieszenie - idealne na nasze drogi. Dodatkowo, dzięki ESP, mimo wielu prób nie udało mi się wytrącić tego samochodu z toru jazdy. Jedzie się komfortowo, jednak konstruktorzy nie przekombinowali, pozwalając kierowcy "czuć" drogę. Ostatnio jeździłem na przykład nową Corollą Verso, gdzie prowadzący jest zupełnie odizolowany i w rezultacie trudniej się prowadzi takie auto, bo nie wiadomo, po czym się jedzie.

Jedyny mankament S40 to wspomaganie kierownicy działające troszkę za lekko przy większych prędkościach. Silnik ma chyba zbyt mało mocy. Przy wyprzedzaniu nie trzeba redukować, ale na czwórce czy piątce już z pewnym oporem wkręca się na obroty.

Wnętrze od razu przypadło mi do gustu. Środkowa konsola robi wrażenie, a przy tym jest praktyczna, bo za nią umieszczono półkę, na której można coś schować. Za to schowek przed pasażerem jest tak głęboki, że ciężko do niego sięgnąć, a niższe osoby nie będą przy tym nic widziały przez przednią szybę. Znalazłem jeden kiks w wykończeniu - niedokładnie spasowana uszczelka prawych przednich drzwi, dzięki czemu przy większych prędkościach słychać nieprzyjemny świst. Prawa wycieraczka zostawia ślad dokładnie przed oczami kierowcy, z kolei lewa tego nie zbiera. Może to kwestia zużycia piór, ale podczas jazdy w nocy bardzo irytuje.




Dodatkowe zdjęcia:









  
PowrótWersja do drukuZapisz artykułWyślij artykuł znajomemu

REKLAMA