adMoto.pl



Gdy słońce coraz wyżej.
Przed nami wiosenne i letnie upały
autor: Janusz Piechociński
zdjęcia: materiały producentów, Newspress
Giełda Samochodowa, nr 1705
z dnia: 3 kwietnia 2015 roku
 
Oto kardynalne błędy wielu kierowców: jazda z komórką w ręku czy brak zapiętych pasów. Ale młodą mamę trzeba pochwalić przynajmniej za okulary przeciwsłoneczne. Na upał i bezchmurne niebo jest przygotowana
Oto kardynalne błędy wielu kierowców: jazda z komórką w ręku czy brak zapiętych pasów. Ale młodą mamę trzeba pochwalić przynajmniej za okulary przeciwsłoneczne. Na upał i bezchmurne niebo jest przygotowana
W upale najfajniej jeździ się kabrioletami, ale nawet w zwykłych autach bez klimatyzacji na temperaturę są sposoby
W upale najfajniej jeździ się kabrioletami, ale nawet w zwykłych autach bez klimatyzacji na temperaturę są sposoby
Prototyp auta na plażę od Rinspeeda ma klimatyzację, bo w dzisiejszych czasach poprawia ona nie tylko komfort, ale też bezpieczeństwo
Prototyp auta na plażę od Rinspeeda ma klimatyzację, bo w dzisiejszych czasach poprawia ona nie tylko komfort, ale też bezpieczeństwo

Dziś o problemie, którego na pewno nie mają właściciele. kabrioletów. Nadchodzą gorące dni, a wtedy jakoś trzeba się schłodzić i ochronić przed słońcem. W kabrioletach wystarczy ściągnąć dach, inni muszą się ratować inaczej.

Każda pora roku ma swoje plusy i minusy. Zima, która na szczęście właśnie się skończyła, kojarzy się ze śliskimi drogami, szronem zalegającym na szybach i wiecznie wychłodzoną kabiną. Zanim się silnik rozgrzeje i z układu wentylacji zacznie dobiegać miłe ciepełko, mija - np. w autach napędzanych silnikami Diesla - co najmniej kilka jeśli nie kilkanaście minut. Wiosna przynosi diametralny zwrot sytuacji. Gdy na niebie pojawia się słońce, uciekamy przed upałem w cień chłodnego garażu. Kabina coraz częściej będzie zamieniać się w saunę. Wentylacja będzie chodzić na pełnych obrotach, ale i tak opanowanie sytuacji nawet z włączoną klimatyzacją zajmuje zwykle kilka minut. Może być zresztą jeszcze gorzej - po polskich drogach wciąż jeszcze jeździ wiele aut bez klimatyzacji.

Jak się nie przeziębić, gdy trzeba schłodzić kabinę?

Klimatyzacja to był kiedyś prawdziwy luksus - dwadzieścia lat temu "schładzacz kabiny" w Europie spotykało się wyłącznie w autach klasy wyższej. Dziś "air condition" spowszedniała, zaś urządzenia służące najpierw zmniejszeniu, a następnie utrzymaniu temperatury na żądanym poziomie są nawet w najmniejszych modelach. Jak obsługiwać klimatyzację? Przesada z obniżaniem temperatury nie jest mile przez nasze organizmy widziana - gdy jesteśmy przegrzani i gwałtownie się schłodzimy, możemy się szybko przeziębić. Złota zasada mówi, że różnica temperatur między wnętrzem kabiny i otoczeniem nie powinna przekroczyć trzech stopni Celsjusza. W praktyce zasada jednak nie działa, bo nawet w Polsce zdarzają się 35-40-stopniowe upały. Trudno sobie wyobrazić, że w aucie będzie np. 32 stopnie, bo tak mówi reguła. Z drugiej strony schładzanie trzeba przeprowadzać powoli i stopniowo. Na początek wietrzymy - oczywiście podczas jazdy - całe wnętrze. Gdy już wiatr wywieje nieco upału, zamykamy okna i włączamy klimatyzację. Krok po kroku regulujemy temperaturę tak, aby w końcu jechało się komfortowo i bez potu występującego na czoło. Warto też pamiętać, żeby przed sezonem letnim, czyli właśnie teraz dokonać serwisu i przeglądu układu klimatyzacji. Powinno się go odgrzybić, odkurzyć i poddać ozonowaniu, żeby uniknąć niepotrzebnych "smrodków" dobiegających z wentylacji.

Domowe sposoby na upał

Klimatyzacji nie da się zastąpić w 100 procentach, co nie znaczy, że na słońcu jesteśmy skazani na jazdę ociekając potem. Pomoże szyberdach (wiele aut go ma), który trzeba uchylić. Przyda się również jednoczesne lekkie opuszczenie szyb (najlepiej tych z tyłu), żeby - wykorzystując różnicę ciśnień (pojawia się między kabiną i otoczeniem, gdy auto jedzie) skutecznie "odessać" ze środka upał. Gdy jest naprawdę gorąco, przyda się zwykły lód. Na każdej stacji benzynowej kupimy worek lodowych kostek, który trzeba wrzucić do niewielkiego wiaderka. Potem wystarczy je ustawić przy wylocie powietrza z układu wentylacyjnego i. mamy źródło chłodnego powietrza. Rozwiązanie jest prymitywne, bo lód oczywiście topnieje i wodę trzeba szybko wylewać, ale w dłuższej trasie na pewno warto się nad nim zastanowić. Nawet odrobina chłodu liczy się przecież na wagę przysłowiowego złota.

Zawsze pod ręką

Może to co teraz napiszemy wyda się oczywiste, ale o takiej błahostce jak. okulary przeciwsłoneczne zapominamy nader często. Tymczasem w większości nowszej generacji aut znajdziemy - i nie jest to przypadek ani fanaberia projektantów - specjalną kieszonkę - zamykany futerał na okulary. Mają być zawsze pod ręką, zawsze bezpieczne i chronione przed zniszczeniem! Taką dbałość łatwo wytłumaczyć również ceną okularów. Wysokiej jakości okulary ze szkłami, które się nie rysują i które nie załamują perspektywy (nie męcząc oczu i nie zniekształcając obrazu) kosztują nawet 1000-1500 złotych. Można oczywiście mieć też coś tańszego, byle tylko w samochodzie okulary zawsze były. W słoneczne dni, gdy światło odbija się od asfaltu, bez nich jeździ się po prostu niebezpiecznie.

Co w bagażniku?

Osłony przeciwsłoneczne! Można wyposażyć się w takie z tektury lub - nieco droższe - pokryte srebrną folią, bądź wykonane z tworzywa i cienkiej warstwy aluminium. Osłony przydadzą się na parkingu, żeby nie tylko chronić kabinę przed przegrzaniem, ale też plastiki - przed płowieniem i odbarwieniem. Nie zajmą wiele miejsca, nie kosztują dużo, za to docenimy je, gdy po paru godzinach wrócimy z upału do lekko tylko rozpalonego auta.

Osłony na okna można zastąpić ręcznikami, ale to ostateczność i rozwiązanie tymczasowe. Nie ochronią przed temperaturą, ale tapicerka i kierownica - gdy rzeczonymi ręcznikami zasłonimy deskę rozdzielczą - nie rozpalą się do przysłowiowej czerwoności. A propos. Warto, i to choćby zwykłym papierem toaletowym, zasłonić dźwignię zmiany biegów. Pół biedy, gdy jest z tworzywa - ręka kierowcy łatwo sobie z takim "parzydełkiem" poradzi. Mniej wesoło jest, gdy lewarek ma wykończenie metalowe. W niektórych autach, np. Peugeotach 308, nie da się go można złapać w rękę do czasu schłodzenia przez klimatyzację.

Butelka wieńczy dzieło

Jakkolwiek zabrzmiało to dwuznacznie, bez zapasu wody w samochodzie się nie obejdzie. Oczywiście wszędzie dookoła są sklepy (wiele z nich otwartych przez okrągłą dobę) i stacje benzynowe, na których wody nie brakuje. Radzimy jednak przewidująco wrzucić butelkę do bagażnika. Dlaczego? W myśl popularnego prawa Murphy'ego, które mówi, że "jeśli coś ma się zepsuć, zepsuje się na pewno", płynu do picia może nam zabraknąć w najmniej oczekiwanym momencie. Wyobraźcie sobie sytuację, gdy przebijacie oponę na autostradzie. Rozdarcie jest sporych rozmiarów, a wy na pokładzie nie macie normalnego koła zapasowego lecz tzw. zestaw naprawczy. Płyn zalepia wprawdzie klasyczne dziury, ale z rozdarciem nie da już sobie rady. Co wtedy? Zostaje czekanie na pomoc drogową-assistance. Docenicie wtedy wodę w bagażniku, bo siedzenie i czekanie na pomoc może zająć nawet 2 i więcej godzin. Woda świetnie nadaje się do mycia rąk lub awaryjnego schłodzenia głowy w upale. Na niektórych butelkach wody mineralnej nie bez przyczyny można znaleźć taki slogan: - Gdy czujesz pragnienie, twój organizm jest już odwodniony w 1-2 procentach. Nie nam tu dyskutować o fizjologii, ale prawda jest taka - pić wodę musimy, zwłaszcza za kierownicą. Pragnienie nie sprzyja koncentracji, bez której prowadzenie samochodu staje się ruletką.




Dodatkowe zdjęcia: